13 grudnia 2018 roku bladym świtem (a właściwie ciemną nocą), dwóch wychowanków naszego zakładu Bartosz Sysak i Bartłomiej Gajda, pod opieką wychowawcy/trenera Marcina Rabendy, oraz w „eskorcie” pana dyrektora Artura Górnego, pani pedagog i pani terapeutki, udaliśmy się do Centrum Olimpijskiego w Warszawie na IX Mistrzostwa Polski Zakładów Poprawczych i Schronisk dla Nieletnich na ergometrach wioślarskich. Celem zawodów było zainicjowanie przez Ministerstwo Sportu i Ministerstwo Sprawiedliwości w 2008 roku programu „Przeciwdziałanie poprzez sport agresji i patologii wśród dzieci i młodzieży”.


Udział w finale poparty był eliminacjami, a do ścisłego finału zakwalifikowało się 8 najlepszych drużyn męskich i 4 osady żeńskie. Finał dwójek odbywał się na dystansie 500 metrów. Rywalizacja była zacięta i toczyła się głównie o II miejsce, ponieważ pierwsze było poza zasięgiem i należało do Studzieńca , który od początku objął prowadzenie. Heroiczną walkę o II miejsce stoczyli wychowankowie naszego zakładu oraz wychowankowie z Raciborza, jednakże finał rządzi się swoimi prawami i nasza osada ostatecznie uplasowała się na III miejscu czasem 1.30.07, zostawiając na ergometrach naprawdę kawał zdrowia i chwała im za to.
Po zawodach odbyło sie uroczyste wręczenie nagród i pucharów, podczas którego, nasz wychowanek Bartek Sysak zaskoczył wszystkich zgromadzonych, dedykując piękne podziękowania dla trenera, którymi doprowadził wych. Marcina Rabendę do łez. Był to moment niezwykły i bardzo (szczególnie dla nas) wzruszający. Po zawodach uczestnicy udali się na bankiet. Mieliśmy również okazję zwiedzić Centrum Olimpijskie, Muzeum Sportu i Turystyki, a przede wszystkim Pałac Prezydencki.
Wyjazd do Warszawy należy zaliczyć do bardzo udanych. Kto był ten widział jakim wysiłkiem nasi wychowankowie wywalczyli miejsce na podium, a swoją postawą i ciężką pracą udowodnili, że duch walki nie jest im obcy. Bartoszu i Bartłomieju....chapeau bas!!!
Podziękowania należą się naszemu wspaniałemu kierowcy, panu Bartkowi Wnęk, który jak zwykle niezwykle bezpiecznie pokonał setki kilometrów.

I ja tam byłam świetnie się bawiłam, a także wzruszyłam Anna Szpiter