Wycieczka krajoznawczo turystyczna z elementami wspinaczki skałkowej dla wydzielonej grupy wychowanków naszej placówki w dniach 29 - 31 maja 2019 miała na celu zapoznanie z fauną i florą Kraju Ojczystego poprzez rozwijanie u nieletnich poczucia patriotyzmu ukazując często przez młode pokolenie zaniedbane niewiedzą najpiękniejsze zakątki Polski jakim jednym z nich jest niekwestionowana perełka czyli Szlak Orlich Gniazd w Jurze Krakowsko - Częstochowskiej jak również rozwijanie umiejętności współpracy w grupie rówieśniczej podczas wyzwań ekstremalnych - współpraca podczas mini szkolenia wspinaczkowego.

Pod opieką Pana Kierownika Internatu Adama Janasa i wychowawcy Mateusza Wójcickiego wydzielona grupa nieletnich w składzie Konrad Perczak, Bartosz Sysak, Bartłomiej Gajda, Patryk Rajchert, Krzysztof Kubista oraz Remigiusz Wojciechowski wyjechała 29 maja aby móc zasmakować trudów wspinaczki skałkowej pod czujnym okiem instruktora wspinaczki a naszego byłego wychowawcy Marcina Kędzierskiego do miejscowości Rzędkowice w województwie śląskim. Wiedząc, że czasu mamy mało bo co to jest trzy dni szkoleniowe przeczuwaliśmy iż będą to bardzo intensywne dni o czym na każdym kroku poczynając od wyjazdu z Jerzmanic-Zdroju kończąc na powrocie do nich się przekonywaliśmy. Niestety nie obyło się bez małych komplikacji które na szczęście nie wynikały z naszych poczynań a z prac na autostradzie A4 gdzie niestety straciliśmy blisko godzinę cennego czasu stojąc w korku przed Wrocławiem. Gdy po drodze odebraliśmy Pana Marcina z synem Kubą wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo ale za to będzie wesoło. Do Rzędkowic dojechaliśmy około godziny 15 i nie było czasu na leniuchowanie po bardzo szybkim rozstawieniu na polu namiotowym naszych namiotów udaliśmy się w skały aby poznawać tajniki wspinaczki, na początku było zapoznanie z budową geomorfologiczną terenu, w którym przyszło nam się szkolić oraz trawersowanie skały na niewielkiej wysokości w szczelinach lub jak kto woli w żyłach a później to już ostra walka z pionem ścian skalnych. Trwało to do momentu kiedy w brzuchach zaczynały nam kiszki grać marsze i udaliśmy się na zasłużony odpoczynek połączony z posiłkiem. Kiedy wróciliśmy na miejsce spoczynku okazało się, że to nie koniec zabawy teraz przyszedł czas na węzły i naukę asekuracji póki co na sucho. Następnie wzięliśmy zasłużony prysznic ale bardzo szybki bo
prąd kosztuje a dzięki niemu pracowały bojlery grzejące nam wodę. Następnie jak ktoś był chętny to mógł chwilkę spędzić przy ognisku jednak zmęczenie doprowadziło do tego iż szybko znikaliśmy w namiotach aby pochrapać. 30 maja po przebudzeniu pod opieką Pana Mateusza Krzysiek, Patryk i Remek przygotowali śniadanie po którym udaliśmy się w rejon Skał Rzędkowickich gdzie przez cały dzień pod czujnym okiem Pana Marcina wspinaliśmy sie na skałki nie zapominając o zabawie oraz o tym, ze podczas wspinaczki potrzebna jest asekuracja i tu niespodzianka mogliśmy wybierać sobie partnerów asekuracyjnych, z którymi pracowaliśmy cały dzień. Gdy znowu zaczęliśmy czuć wilczy głód pojawił się Pan Kierownik z obiadem, który spożywaliśmy przy wtórowaniu nam trelujących ptaków w sąsiadującym z polem namiotowym lasem. I tu podczas odpoczynku Konrad widząc, że Pani gospodyni pola namiotowego szykuje się do wykaszania trawy podszedł i przepraszając przejął stery kosiarki i zaczął wykaszać ... jakie to szczęście, że pomocna dłoń i dobre serce jest u Naszych podopiecznych.
Wieczorem udaliśmy się nad wodę oby zmyć z siebie kurz całodziennej wspinaczki jak również przy źródłach rzeki Białki podsumowaliśmy dzień piekąc kiełbaski na ognisku podczas którego Pan Wójcicki opatrywał nam stłuczenia, otarcia i zwichnięcia po czym wróciliśmy do Rzędkowic z uśmiechem na ustach wiedząc, że i tam możemy zasiąść przy ognisku i delektować się spokojem gwieździstego nieba i szumiącego za płotem lasu.
Nastała noc..., która bardzo szybko minęła i rozpoczął się piątek 31 dzień maja niestety to ten dzień, który był ostatnim dniem w jurze ale i tu niespodzianka, śniadanie przygotowuje Bartek S. przy pomocy Krzyśka i wychowawcy. Po posiłku nastąpiło szybkie zwijanie obozowiska, pakowanie do busa i wyjazd tym razem w inną część jury a mianowicie do miejscowości Łutowiec gdzie przy jaskini pod knurem szlifowaliśmy swoje wspinaczkowe umiejętności. Następnie udaliśmy się do Mirowa aby przejść chociaż kawałek szlaku Orlich Gniazd pomiędzy zamkami w Mirowie a Królewskim Zamkiem Bobolice.
I tym sposobem w bardzo intensywny sposób udało się nam poznać kawałek Naszej Ojczyzny jak również poznać podstawy wspinaczki skałkowej, którą niektórzy z uczestników wycieczki planują w niedalekiej przyszłości rozwijać i zgłębiać jej tajniki. W drodze powrotnej rozstaliśmy się z Naszym Instruktorem i już niczym nie zatrzymywani powróciliśmy do Naszych jerzmanickich obowiązków ubarwionych wspomnieniami z Jury Krakowsko - Częstochowskiej w godzinach późnych więc gdy tylko rozładowaliśmy sprzęt udaliśmy sie na nasze grupy gdzie przygotowaliśmy się do ciszy nocnej śniąc śpiąc o naszych
wspinaczkowych wyczynach.
Wspomnienia spisał Mateusz Wójcicki dołączając małą galerię zdjęć wykonanych przez Adama Janasa, Bartosza Sysaka, Bartłomieja Gajdę i Krzyśka Kubistę oraz autora.

Autor: Mateusz Wójcicki